Uzytkownik "Dizel" napisal
[...]
> "to co ta kobieta zrobila" != "ta kobieta"
> Teraz dostrzegasz moj punkt widzenia?
Owszem, rozumiem o czym mowisz.
> Inaczej:
> W ktorym momencie przeszla ona dla Ciebie ta granice? Przy pierwszym
> zamordowanym dziecku czy ostatnim? Czy juz wtedy kiedy o zabojstwie
> dzieci pomyslala?
Hmmm, ciezka sprawa.
I prosta zarazem - zabila dziecko, zabila kogos kto nie byl realnym dla niej
zagrozeniem. Nie robila nic aby wyrwac sie z, jak mozna wywnioskowac, z
opresji.
Potem zabila nastepne. Mozna przyjac, ze gdyby za pierwsze dziecko poniosla
odpowiedni konsekwencje to w tym wlasnie punkcie skonczylby sie caly horror.
Gdyby uciekla ten horror nie zdarzylby sie wogole.
Ona sie w najlepszym przypadku kwalifikuje do zamknietego psychiatryka albo
wiezienia na dozywocie.
> Ja jej po prostu wspolczuje i mam nadzieje ze znajdzie spokoj i trafi
>>> na dobrych ludzi.
>> Ja jej nie wspolczuje. Wspolczulbym gdyby urznela leb mezowi-psychopacie
>> (tak jak go opisuje) zeby ratowac siebie i dzieci. Wybrala inaczej.
>> Wybrala xle.
> Zaraz, a w czym zabicie meza rozni sie od zabicia dziecka? Maz byl
> potencjalnie lepiej wyksztalcony od nowonarodzonego dziecka, bardziej
> swiadomy, itd.
Tym gorszym byl opresorem.
To dlaczego stwierdzilem, ze gdyby zabila jego odnosi sie do tego co
opisuje, co rzekomo dzialo sie w tym domu. Takie zabojstwo byc moze daloby
sie wyprowadzic na obrone konieczna. Jesli to on byl xrodlem tragedii to
zrozumialbym jej czyn.
Jak na to nie patrzec bylby to dramat, w ktorym jak sadze bylbym w stanie
odnalexc wspolczucie dla niej.
To troche jak z Sikora i Brylinskim - ja rozumiem tlo dramatu ale nie bardzo
rozumiem, ze nie mozna bylo wybrac innego wyjscia z sytuacji. Czy im
nalezalo sie tyle lat w wiezieniu ?
Nie sadze.
Taka sama opinie mialbym gdyby ona zabila meza i w sprawie wyszloby, ze to
lobuz i tyran.
> A z dziecka _mogl_ wyrosnac gorszy dran od tego ojca..
To jest nonsens.
Takich zalozen formulowac nie wolno bo prowadza one do zupelnie koszmarnych
konkluzji. No w sumie kazda ofiara mogla potencjalnie popelnic jakas fatalna
zbrodnie, wiec byc moze xle sie nie stalo ?
[...]
>> To jest wrecz niesamowite co powiedziales. Nie obrax sie ale musze
>> zapytac - czy piszac to co powyzej byles trzexwy i poczytalny w
>> najszerszym tego pojecia znaczeniu ? Bo nie smiem myslec, ze mogles to
>> napisac dla zartu lub prowokacji.
> Jak najbardziej. Nie wiem jednak co to, co napisales tu zmienia.
> Dzieci juz nie uratujesz, matka moze jeszcze cos dobrego dac swiatu.
> Chocby wspierac dzieci jak beda dorosle. Albo pomoc innym podobnym do
> siebie. Ta historia to nie byla jakas wyjatkowa patologia i zrzadzenie
> losu, ona zabila wlasnie dzieci jak wiele innych kobiet, a blisko tego
> nawet w tej chwili jest pewnie troche matek...
Tak, ale przyznasz, ze dzieje sie to stosunkowo rzadko co jednak moze
wskazywac na to, ze mimo rozmaitych klopotow i sytuacji znakomita wiekszosc
ludzi nie przekracza pewnej granicy. Granicy, ktora dla mnie stanowi
rozgraniczenie pomiedzy czlowiekiem, a brakiem czlowieczenstwa.
> Ludzie staja sie soba przez kontakt ze swiatem i innymi. To co ona
> zrobila bylo wypadkowa wielu wektorow. I wina za to co zrobila rozklada
> sie rowniez na jej meza, znajomych, cala okolice, cale wojewodztwo, itd.
> W tym na mnie i na Ciebie. Rowniez jakims zbiegiem okolicznosci moglismy
> temu zapobiec. Wcale nie jestesmy bez winy.
Dzieki takiej konstrukcji mozna zanegowac kazde pogwalcenie podstawowych
wartosci - z czym wtedy zostajemy ? System bez jakichkolwiek norm i
konsekwencji ?
To jest utopia, ktora w zaden sposob nigdy nie bedzie wspolgrac z ulomnoscia
czlowieka.
> Jak kazdy, urodzila sie. Czy wtedy chciala zabic dziecko? Czy byla w
> jakikolwiek sposob zlym czlowiekiem? Czy gdyby wtedy spotykala zupelnie
> innych ludzi, zabilaby? A moze wrecz przeciwnie, bylaby chodzacym wzorem
> dobroci? Czy tez z lona matki wyszla jako w pelni uksztaltowany morderca
> dzieci?
Obawiam sie, ze tego nie da sie dowiedziec ani dowiesc.
Owszem, mozna zalozyc, ze gdyby nie te okolicznosci, to to by sie nie stalo.
Ale jakie to ma znaczenie - to sie stalo. Pole do eksploracji dla
wiktymologa.
OK, rozszerzasz liste winnych, ale co z tego wynika ? Nic.
Jej maz nie poniosl konsekwencji - dlaczego, nie wiem. Moze sad dysponujacy
pelnia materialu dowodowego mial podstawy zeby wylaczyc go poza sprawstwo
tej zbrodni.
Jakie znaczenie ma to czy ona sie urodzila i w genach/gwiazdach/przepowiedni
miala wpisany ten horror ?
Ona to zrobila, jak sie wydaje, ponad wszelka watpliwosc.
Rozumiem, ze czyis swiatopoglad (ani rzadki, ani niszowy) moze sklaniac ku
pochylaniu sie nad jej tragedia - OK, to ja mialbym propozycje. Niech ten
ktos, najlepiej postac glosna i znana wexmie owa nieszczesna kobiete pod
opieke. Da jej
dach nad glowa, cieplo i milosc, a zeby nie miala poczucia
egzystencji na jalmuznie, niech da jej prace - niech zatrudni ja jako
gospodynie swojego domu i powierzy opieke nad swoimi dziecmi.
Czy taki eksperyment jest warty jeszcze czyjegos zycia ?
> Jesli urodzila sie bez pieŧna, to CO spowodowalo ze zabila? Ona? Czy
> wszyscy ci, ktorzy ja wychowywali, spotykali, uczyli, rozmawiali z nia?
> Nie sadzisz ze szukasz potwora w niewlasciwym miejscu? Czy wolisz karac
> pistolet i noz?
Moim zdaniem zupelnie nieslusznie mieszasz do tego zupelnie nie pasujace
pojecia.
Czy rownie intensywnie zastanawialbys sie nad Hitlerem, szukal xrodel jego
obledu ? Przeciez wyrosniecie na takiego zbrodniarza musialo miec jakies
osobosciowotworcze okolicznosci.
Goeringa, ktorego ostatnie lata podczas wspolpanowania nad Trzecia Rzesza
uplywaly w malignie narkotycznego oszolomienia ?
Kogo interesuje marna agonia, czy to naturalna czy zafundowana przez osoby
trzecie, Stalina ? W kontekscie jego zbrodni to i tak malo gdy w swiadomosci
zdychal przez pare godzin.
Skala nie ta ale czy skala wprowadza jakiekolwiek rozroznienie ? Od ilu osob
zaczyna sie zbrodnia, do ilu nalezy sie wspolczucie i bezkarnosc ?
Nie tak dawno ogladalem dokument n/t Marka Chapmana. Przedstawiono jego
zycie i jego finalne "dzielo" w kontekscie tego zycia. Wypowiadalo sie w tym
dokumencie wielu ludzi, ktorzy znali Lennona, ktorzy zyli przed i po
zabojstwie i byli bezposrednimi swiadkami tamtego czasu - tragedii, procesu,
itd.
Wiekszosc z nich byli to ewidentnie ludzie liberalnej lewicy, czyli w
zasadzie matecznika tej filozofii, ktora proponujesz. Ciekawa rzecz - mimo
ewidnetnych dowodow na to, ze facet byl i jest chory, nikt, _nikt_ nie
powiedzial ani slowa na temat Chapmana w tym klasycznym tonie obrony "nic
nie jest czarno-biale". Przedstawiony zostal jako zbrodniarz, ktory do konca
swoich dni powinien zostac odizolowany od spoleczenstwa.
Chapman zabil jedna z ikon srodowisk lewicowych - gdy dotyka to "nas"
zmieniaja sie reguly gry.
adam
ps.: zeby bylo jasne, ja nie chce oczywiscie Ciebie przekonywac do swoich
racji, chce Ci tylko pokazac w jaki sposob mysle o tak ciezkich sprawach.
Dla mnie rowniez wystarczajace jest przeczytanie Twoich opinii bo niby wiem,
ze podobna filozofia jest dosc powszechna ale co innego czytac, a co innego
doswiadczyc w bezposredniej wymianie pogladow.