Uzytkownik napisal w wiadomosci
owate - ostatnio zniknely
nawet brwi i zesy! Nie wiemy co robic!
Hej !
Przekopalem setki stron w sieci i ksiazkach medycznych na ten temat.
Najbardziej utkwilo mi zdanie na jakiejs stronie w USA - " do lysienia
polackowatego trzeba sie przyzwyczaic ".
Po 9 latach doswiadczen powiem Ci w co wierze i jak bylo z moim dzieckiem
naprawde:
Wierze ,ze :
1) Tlo moze byc psychogenne ( znajomy psychiatra mowi ,ze w 90 % ) -
konieczna jest opieka psychologa dzieciecego.
2) Jest co najmniej kilkadziesiat powodow do lysienia plackowatego. W
wiekszosci jednak nie ma konkretnej przyczyny.
oczywiscie wykluczenie niedoczynnosci tarczycy , celiaklii czy
niektorych chorob autoimmunologicznych wydaje sie konieczne.
3)W USA stosuje sie b. czesto sterydy miejscowo i nawet ogolnie a nawet
cytostatyki . Czasem stosuje sie leki psychotropowe.
4) badanie wlosow w porzadnym osrodku moze cos wniesc.
A praktycznie:
1) Jednym z bardziej skutecznych lekow jest Revalid - bez recepty , dobrze
robilo tez obcinanie wlosow na krotko i opalanie skory glowy.
Stosowalismy tabletki ze skrzypem - wydaje sie , ze tez mialy pozytywny
skutek.
2) Sterydy miejscowe silnie dzialajace byly jednym z wiekszych bledow jakie
zrobilismy leczac nasze dziecko . Nigdy nie zastosuje ich wiecej .
Naturalnie sterydy
doustne czy cytostatyki wykluczam bezwzglednie. Wolimy miec lyse dziecko
niz pod wplywem psychotropow.
3) Pelna akceptacja dziecka oraz jego lysiny jest bezwzglednie konieczna.
Dziecko musi zdawac sobie sprawe z tego , ze dla najblizszej rodziny
lysienie nie
stanowi problemu.
4) W naszym wypadku po kilku wizytach
psycholog dzieciecy powiedzial ,ze w
naszej rodzinie nie ma nic do zrobienia.
5) Przyzwyczailismy sie ,ze co 2-3 lata nasze dziecko jest prawie calkiem
lyse a w miedzyczasie roznie bywa
Wszystko to pisze jako rodzic- praktyk nie lekarz .
Pozdrawiam
marek