"Zillameth" wrote in message
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> W wiadomosci
nu pisze spod adresu
> s...@gazeta.pl, co nastepuje:
> > - podejrzany stwierdzil, ze zdjecia byly mu potrzebne do badan naukowych
> > (moim zdaniem ta wypowiedz, o ile jest prawdziwa, wyklucza mozliwosc
> > podrzucenia mu tych zdjec).
> Ja bym powiedzial, ze wrecz przeciwnie. Jesli wiadomo, ze gosc ma w domu
> sterte sprosnych fotek, to ewentualny fotomondaz podrzucony do materialu
> dowodowego uwiarygadnia sie. Powiedzialbym nawet, ze ulatwia caly
przekret.
> Zalozmy, ze czlowiek rzeczywiscie wspolpracuje z policja w sprawach
> pedofili. Ktoregos dnia przynosi z komendy paczke, w ktorych jest,
> powiedzmy, setka takich zdjec, w tym piec podrobionych. W skrajnym
> przypadku, jesli odlozy paczke w kat i zajmie sie czyms innym, moze przez
> kilka dni, a nawet tygodni nie zorientowac sie, ze ma w domu "trefny
towar".
> Ale powiedzmy, ze w koncu otwiera paczke i przegladajac zdjecia znajduje
> podrobki. Co z nimi robi? To zalezy, na ile jest opanowany, ale pozbycie
sie
> kompromitujacych materialow jest pierwsza, odruchowa reakcja, jaka
> przychodzi na mysl.
Tylko dlaczego w takim wypadku nie powiedzial: "To nie moje zdjecia!!! Ktos
mi podrzucil!!!" tylko "Te zdjecia sa mi potrzebne do pracy badawczej"?
> > Co jak co ale naprawde ciezko mi uznac to za jakas pomylke, prowokacje.
> > Dlatego nie dziwi mnie tak ostre podejscie dziennikarzy do tematu.
> A mnie dziwi, i to bardzo. Obecnie pedofilia jest powazniejszym zarzutem
niz
> zabojstwo czy gwalt. Kiedy ktos jest oskarzony o cos takiego, trzeba
> zachowac szczegolna ostroznosc i powsciagliwosc. Inaczej wydaje sie wyrok
z
> gory - wyrok, z ktorego oskarzony sie nie oczysci do konca zycia, nawet
> jesli jest niewinny.
Pelna zgoda, tylko ze moim zdaniem powazne przeslanki do oskarzenia sa.
K
R
|