- Czy nie zaciągała pani przypadkiem jakiejś pożyczki? - spytał z jadowitą uprzejmością prokurator. - Od denata? - Albo może wspólnie z denatem?... Trwałam w rozterce i nadal w milczeniu. Z jednej strony nie miałam najmniejszej ochoty stawiać przed sądem w charakterze oskarżonej o przestępstwo natury finansowej, a z drugiej owo przestępstwo zdejmowało ze mnie podejrzenie o zamordowanie Tadeusza. Nie miałam pojęcia, co wybrać. Uznałam, że jeśli wiedzą, to i tak mi nic nie pomoże, a jeśli nie, to zawsze jeszcze zdążę się wyprzeć, więc tym bardziej na razie milczałam. - Dziękujemy pani - powiedział nagle prokurator i zanim zdążyłam oprzytomnieć, przesłuchanie okazało się skończone. Podpisałam kilometrowy maszynopis sierżanta i wyszłam z gabinetu głęboko zaniepokojona. "Przede mną pytali tylko Janusza, który znał moje interesy z Tadeuszem. Janusz im powiedział?... Niemożliwe! - Janusz, coś ty im nagadał? - spytałam, siadając przy swoim stole. - Sprawdzaliśmy szyje, czy ktoś nie ma śladów duszenia - odparł Janusz. - Wyobraź sobie, wszyscy mają czyste! Jakaś mania mycia, czy co? - Zostaw szyje...-przerwałam. .

A ja:. Niezmiernie prymitywny.. - Nerwy? - spytał Sanchez.. - Wiesz, a ja bym tego Bobusia nauczył odrzynać guziki ludziom! - szeptał z drugiej strony Szczypka.. Jęte. Musiał na tym zyskać jak ... [read more]

- Ja nie muszę myśleć, ja wiem. Leć do niego, leć, ty mu coś powiesz, on ci coś powie, nawzajem sobie poopo-wiadacie... Pamiętaj, że o kluczu wiesz tylko ty i morderca. - Oszalałeś? - spytałam gniewnie. - Coś ty znów wymyślił, dlaczego tylko ja i morderca? - Pomyśl, a zgadniesz. Nie będę ci ułatwiał, ja nie jestem od ułatwiania. Jedyne, co ci chętnie ułatwię, to zgrzeszyć z prokuratorem. - A proszę cię bardzo, ułatw, ułatw, jeśli potrafisz. Nie będę od tego - odparłam jadowicie. Diabeł objął dłońmi kudłate kolano i chichocząc złośliwie kiwał się w przód i w tył na krześle Witolda. Potem pochylił się ku mnie i oparł dłonie o moją deskę. - Jedno ci tylko powiem, bo nie lubię, jak ktoś ma głupie złudzenia. Ja wiem, jaki czas przyjął lekarz milicyjny: dokładnie ten, w którym Zbyszek nie ma alibi... - Żeby cię jasny piorun trafił, ty przeklęte ścierwo! - powiedziałam z furią. - Idź do wszystkich diabłów! Zejdź mi z oczu! - Jak będę chciał, to zejdę - prychnął diabeł. - Nie tak łatwo się mnie pozbędziesz, o nie! Sama wiedziałam, że nie ma na niego siły. Batalie z wyobraźnią zawsze przegrywałam. Patrzyłam na niego z obrzydzeniem, aż nagle przyszło mi do głowy, że przecież nie jestem przywiązana do tego miejsca. Niech sobie siedzi to bydlę do sądnego dnia! - Do widzenia - powiedziałam zimno. -.Wypchaj się trocinami i tłuczonym szkłem. Nie mam powodu być dla ciebie uprzejma. Wstałam z krzesła, zabrałam papierosy i godnie opuściłam pokój. Na wszelki wypadek wolałam się nie oglądać, bo zawsze istniała możliwość, że diabeł pójdzie za mną. Niepewność co do Zbyszka była dla mnie nie do zniesienia, więc udałam się wprost do gabinetu. Witka nie było, Zbyszek siedział sam i robił wrażenie nieco przygnębionego. Właściwie od pewnego czasu był to jego normalny stan ducha, spowodowany nie tylko jego prywatnymi kłopotami, ale także losami pracowni, której bliskim upadkiem był ogromnie przejęty. Postanowiłam teraz rozstrzygnąć sprawę i zyskać wreszcie jakąś pewność. - Panie Zbyszku - powiedziałam cicho. - Zważywszy wszystkie wypowiedzi, które swymi czasy między nami padły, nie ma pan chyba wątpliwości, że gdyby pan nawet wymordował pół miasta, z mojej strony nie spotkałby się pan z potępieniem. Zbyszek spojrzał na mnie znad różnych szpargałów i w oczach błysnęło mu zainteresowanie. - Rzeczywiście, nie mam takich wątpliwości. Pani ma odwrócone pojęcia dobrego i złego. Do czego pani zmierza? - Zamordowanie Stolarka jest moim zdaniem nie przestępstwem, a czynem społecznym, godnym najwyższej pochwały - ciągnęłam dalej. - Zabójca powinien zostać nagrodzony, a nie ukarany. Wyświadczył przysługę społeczeństwu i pan o tym wie równie dobrze jak ja. Mówię to wbrew własnym stratom, na jakie mnie ta zbrodnia naraziła. Niech mi pan powie prawdę: czy to pan go załatwił? Zbyszek wzdrygnął się gwałtownie. .

- Wielce teatralne, Jack, lecz bardzo nieproduktywne - odparł generał. Julie zaśmiała się chropowatym głosem. - Craig zepsuł pański świński plan, prawda? Znacznie bardziej wolałby pan, żeb... [read more]

połączona z treścią duszy. Tym sposobem proces poznawczy staje .

. Ludzkości ulegała zagładzie - pouczał Solona kapłan egipski -. - Proszę, by pani zechciała zrozumieć - począł nagle, zwracając się ku niej z miną hardą - że wszystko, co mówiłem pr... [read more]

trzyma pan w szachu cały naród, musi pan jeszcze ze mnie robić .

Oddechem. Po kilku dniach będziesz potrafił zsynchronizować. Wciśnięcie SHIFT wraz z klawiszem GÓRA (SHIFT-KN 7) umieszcza kursor myszy na lewo od pierwszej, lewej pozycji na pasku menu. Klawis... [read more]

swojej śmierci, kiedy miliony widzów obejrzały już tłumy jego dzieci, z .

Się w świętej nagonce przeciw temu. Dyscyplinę wojskową. Pod naciskiem ludu obłudnie wskrzeszacie. Polowie lat. Przez chwilę obserwowałem jego działalność, po czym zapytałem:. . - Zbrodni... [read more]


Pages:   1 2 3 4 5 6 7 8 9