- Oui, mamselle. Gdy oddalił się, zapaliła papierosa i podeszła do okna, czując na sobie wrogie spojrzenie jego żony, ale to nie miało znaczenia. Nic nie miało znaczenia z wyjątkiem wykonania zadania. Z jednego ze składzików wynurzył się rollsroyce i podjechał do domku, żeby ją zabrać. Renę wysiadł, a ona otworzyła drzwi. Stał u podnóża schodów patrząc na nią beznamiętnie. Miał już na sobie uniform kierowcy. Bez słowa otworzył drzwiczki. Usiadła z tyłu. Nadszedł Dubois z walizkami, które umieścił w bagażniku, po czym zbliżył się do okna, gdy Renę zasiadał za kierownicą. - Proszę łaskawie przekazać wyrazy szacunku hrabinie, mamselle. Genevieve nie odpowiedziała, po prostu podniosła szybę i delikatnie stuknęła Renę w ramię. Kiedy opuszczali teren składu, dojrzała we wstecznym lusterku jego trochę wystraszone oczy. „Teraz dopiero się zacznie", pomyślała. Ogarnięta narastającym podnieceniem oparła się wygodnie, wyjmując następnego papierosa. Z biegiem czasu krajobraz stawał się coraz bardziej znajomy. Zielone pola, las, góry po lewej stronie z ośnieżonymi szczytami, złocista w świetle porannego słońca rzeka, płynąca przez dolinę. Pasterz w krótkim kożuchu pędził na pobliskie wzniesienie swoje stado. - Wzgórza dzieciństwa, Renę. Nic się nie zmienia. .

- Jego niemiecki paszport mam tutaj - wskazuje na kieszeń na piersiach. Zawsze noszę go przy sobie. Napisano w nim, że mój syn Jerzy jest księciem pruskim.. - Zwyczajny, jak diabeł. Z rogami, z ogonem.... Gitarzysta: - To mój błąd. Mogłem je posłać Heli. Hela ma znajomego. Gdy° stanęli ponownie na murawie lotniska Witzig odczytał: - Oddział „Granit" ma dotrzeć srybowcami i zająć twierdzę w belgijskim systemie obronnym. W Ostheim godziną zero jest 3.25 - miał na myśli godzinę, o której ~~~startują sz~-bowce. - To wasze zadanie. To wszystko!. - Włochy dla Włochów - odezwała się siostra. Decker spojrzał na nią. Do tej pory niewiele mówiła. Zmieniła koszulkę na niebieską. Mimo że na wierzch włożyła drelichową kurtkę, było jasne, że dziewczyna nadal nie ma stanika..